Morze bliżej niż myślisz. Hotel Tristan w Kątach Rybackich

Drugim, tuż po Warmii i Mazurach, najczęściej odwiedzanym przez nas województwem jest pomorskie. W sumie wcale dziwić to nie powinno – jest przecież po sąsiedzku, „tuż za miedzą”. Wystarczy dwie i pół godziny – jeśli akurat dobrze trafimy na płynny przejazd remontowanej obecnie „siódemki” (czyli S7 Warszawa – Gdańsk) i możemy szykować się do zdejmowania butów tuż przy plaży.

Do tej pory wybierane przez nas obiekty znajdowały się nieopodal, lub w samym magicznym trójkącie Gdańsk-Sopot-Gdynia. Tym razem jednak, nasz wybór padł na najbliższe sąsiedztwo warmińsko-mazurskiego: Mierzeja Wiślana i jedyny na tym obszarze, czterogwiazdkowy hotel Tristan.

Obiekt ma około pięciu lat i ulokowany jest tuż przy Parku Krajobrazowym Mierzei Wiślanej. Dosłownie kilkanaście kroków od hotelu zaczyna się malownicza, około dwukilometrowa ścieżka parkowa, która zaprowadzi nas na plażę morską. Leniuszki mogą dotrzeć tam także specjalnym transportem, który odbiera ich spod hotelu i jedzie przez centrum miasteczka. My jednak – odważni i uparci, wybraliśmy tą pierwszą.

Jeśli morze jest tak daleko, to co widać z okien pokoi zapytacie? Ano widać wodę. A dokładniej Zalew Wiślany, który sąsiaduje z ulicą, przy której stroi obiekt. Druga strona budynku, to widok na zieleń lasu, a więc też nieźle, prawda?

Tristan jest obiektem wyjątkowo przyjaznym rodzinie. I nie tylko tej z małymi brzdącami, ale również tej, na które składa się dwoje ludzi i czterołapek. Zwierzaki są tu mile widziane, a okolica – wręcz dla nich stworzona. „Tradycyjny” model rodziny (do którego nam jeszcze daleko) odnajdzie się doskonale na pierwszym piętrze, gdzie kryje się pokój zabaw sąsiadujący z kawiarnią: maluchy udają się do krainy zabawek, a za przeszkloną ścianą rodzice mogą raczyć się dobrodziejstwami przygotowywanymi przez baristę i hotelowego cukiernika.

Ci bardziej głodni (czyli jak zawsze my), odnajdą swoją mekkę na parterze w restauracji Kobaltowej. Krótka karta, w której – jak na nadmorski hotel przystało – królują ryby, usatysfakcjonuje niejednego. Pomimo, że sama wielką fanką płetwiastych nie jestem, to na serwowane tam pierogi z farszem z ryb bałtyckich z chęcią bym wróciła. No i to ciasto czekoladowe… Mogłam wziąć jeszcze jedno na wynos. W tym miejscu warto wspomnieć też, że kuchnia ma bezpośredni kontakt z Gośćmi, ponieważ po daniu głównym do stolika podchodzi kucharz i pyta o wrażenia. Świetna sprawa 😉

Tristan to także ciekawa, obszerna strefa SPA i rekreacji na którą składają się dwa baseny (wewnętrzny i zewnętrzny), sauny, rozbudowany fitness i kort tenisowy. Z braku czasu, pogody i powiedzmy sobie szczerze i nie bójmy się nazwać tego po imieniu – lenistwa (tak, właśnie!), skorzystaliśmy tylko z basenu wewnętrznego. Całą resztę mogliśmy obejrzeć idąc wieczorem na kolację 😉

Mogłabym pisać jeszcze dużo o przestronnych pokojach, serdecznym i uśmiechniętym personelu i prawie pustych plażach. Wszystko jednak sprowadza się do tego, że hotel Tristan jest ciekawą opcją na wyjazd – odnajdą się tu miłośnicy aktywnego spędzania czasu jak i ci, którzy wolą błogie lenistwo bez opuszczania murów obiektu.

Odwiedź stronę Tristan Hotel & SPA – hotel nad morzem

NAJNOWSZE WPISY
REKLAMA , BO ŻYĆ Z CZEGOŚ TRZEBA
KONIEC REKLAMY ;-)
WSPIERAMY CZTERY ŁAPY

Ośrodek Jelonki niesie pomoc zwierzętom dzikim, chorym i po wypadkach. Przeczytaj więcej o Ośrodku Okresowej Rehabilitacji Zwierząt Jelonki TUTAJ

Spodobał się artykuł? No to szybciutko sharuj!:

Facebook
Pinterest
Skype
WhatsApp
Email
Michał
Autor bloga i maruda hotelowa. Jeśli masz jakieś sugestie jak rozwinąć bloga lub chciał(a) byś zaproponować artykuł - pisz śmiało, na pewno się odezwę ;-) kontakt [at] trochetutrochetam.pl